Fotografia

DOKUMENTALNA

(Do nawigacji można używać strzałek z klawiatury.)

* Zdjęcia są częścią dokumentu fotograficznego pt. "Artyści uliczni".

(Polecam jako tło muzyczne: Yann Tiersen "Les Jours Heureux")

W wielu rozwiniętych krajach europejskich i nie tylko, artystów ulicznych stawia się na równi z artystami scenicznymi, a sztuka uliczna to dla ich mieszkańców zjawisko pozytywne i szanowane. W Polsce natomiast brakuje świadomości na ten temat, brakuje tradycji sztuki ulicznej. Artystów prezentujących/sprzedających swoją sztukę na ulicach bierze się często niesłusznie za żebraków, a zasłużone monety rzadko brzęczą uderzając o dno ich kapelusza czy futerału na skrzypce, gitarę i inne instrumenty. A przecież wielu z tych bezimiennych artystów posiada ogromny talent, często dużo większy niż niektóre estradowe gwiazdki zarabiające na swoim beztalenciu fortunę.

zdj. 1) Pan Stanisław od wielu lat wychodzi na wrocławski rynek razem z panem Adamem (zdj. 2) i obaj rozstawiają się tam ze swoją twórczością - pan Staś maluje, a pan Adam struga figurki z drewna. Po bliższym poznaniu pan Staś okazał się być nie tylko malarzem, ale również - co było dla mnie wyjątkowo miłym zaskoczeniem - fotografem, chętnym do udzielania rad i uchylania rąbka tajemnicy na temat swoich sekretnych patentów związanych z fotografią.

zdj. 2) Pan Adaś na prośbę o zgodę na zrobienie mu kilku zdjęć zareagował słowami: "Proszę robić! Byle nie kazać się uśmiechać!", nazywając siebie przy tym etatowym rynkowym modelem.

zdj. 3) Pan Piotr tworzy i prezentuje swoje prace na Ostrowie Tumskim (a przynajmniej tam go poznałam). Rozstawia tam swój stolik, a na nim farby, pędzle i inne narzędzia malarskie, obok stolika - krzesełko, na ścianie sąsiedniego budynku wywiesza swoje prace, zakłada słuchawki i maluje, sprawiając wrażenie, jakby był odcięty od otaczającego go świata. Pan Piotr to (póki co) jedyna osoba, której nie dałam rady sfotografować patrzącej w obiektyw. Próby były, owszem, ale pan Piotr szybciutko opuszczał wzrok z powrotem na tworzoną w danej chwili pracę i aparat ani razu nie zdążył zarejestrować jego wzroku (w końcu - jak sam stwierdził - tworząc nie patrzy przed siebie, tylko właśnie w pracę).

zdj. 4) Pana Waldemara spotkałam, spacerując po Ostrowie z jeszcze ciepłymi portretami pana Piotra (zdj. 3) w aparacie. Stał obok roweru wspartego o latarnię i otwartego futerału, o który oparte były dwie płyty (pan Waldemar ma w swoim dorobku sześć) i z przyjaznym uśmiechem na twarzy grał na skrzypcach przeróżne znane melodie, w tym na przykład "Pszczółkę Maję". Dorobek artystyczny i doświadczenie pana Waldemara okazały się być naprawdę duże (więcej na ten temat tutaj), podobnie jak jego uprzejmość i otwartość przy fotografowaniu - niektóre ujęcia powstały z jego inicjatywy.

zdj. 5) Anię poznałam na wrocławskim rynku 23 maja 2009 roku, w dniu XII Festiwalu Blues Brothers Day, który to wówczas reklamowała. Sprawiała sympatyczne wrażenie i rzeczywiście - po zamienieniu paru pierwszych słów okazała się być przesympatyczna i otwarta, a przy tym pełna pasji i pomysłów, na przykład na pewne przedsięwzięcie, które miałoby m.in. promować zdolnych, a mało znanych/anonimowych artystów. Więcej nie zdradzę, może kiedyś zdołamy coś wspólnie z Anią zorganizować :) Pozdrawiam ją bardzo.

zdj. 6) Pana Jerzego "wypatrzyłam" na wrocławskim rynku 25 maja 2009 roku. Grał na gitarze i równocześnie na harmonijce, i poprzez zarówno grę, jak i wygląd sprawiał, że nie dało się przejść obok niego obojętnie. Przystanęłam więc nieopodal, odczekałam parę chwil potrzebnych na skończenie utworu i podeszłam z wyjaśnieniem, że robię dokument fotograficzny o artystach prezentujących swoją sztu... i tu pan Jerzy przerwał mi słowami: "O, lubię artystów!". Zrozumieliśmy się od razu :)

Ciąg dalszy kiedyś nastąpi...